Wczoraj (21.10.2009) odbył się w “Gnieździe” koncert Nautilius’a. Jest to szantowa kapela jakich wiele. Wyróżnia ich natomiast, humor który zionie ze sceny na publiczność. (np. Solówka na dmuchanej gitarce
) Było w porządku, aczkolwiek dwie, (blisko) półgodzinne przerwy to dużo – nawet jak na lokal, w którym śpiewa się do kotleta… Zabrakło jednak, hmm… Umownie nazwijmy to “pierwiastkiem klimatu”, który jest obecny choćby na występach Fajera. Ludzi też było mało. Zdarza się, że nie ma gdzie się ruszyć, a co dopiero usiąść.
Nie mam punktu odniesienia, co do innych ich koncertów, ale wydaje mi się, że ten był średnio udany. Ot takie 6/10. Z bajerami 7/10.